Z powstaniem mostu w Newestino wiąże się bardzo ciekawa, choć nieco mroczna legenda, która wyjaśnia także pochodzenie nazwy budowli. Mówi się mianowicie, że most ten budowało trzech braci z pobliskiej wsi, cały ich wysiłek szedł jednak na marne. Co za dnia zbudowali - nocą niszczyła rzeka. Nie chcieli zhańbić swych imion jako złych budowniczych, więc postanowili złożyć ofiarę. Miała nią być żona jednego z nich - ta, która następnego dnia pierwsza przyniesie śniadanie. Pierwsza przyszła Struma, żona najmłodszego z budowniczych, niosąc w jednym ręku śniadanie, a w drugim niemowlę. Bracia pochwycili ją i zamurowali żywcem w fundamentach mostu, zostawiając tylko niewielki otwór na piersi, by kobieta mogła karmić swoje dziecko. Wkrótce potem nieszczęsna Struma zmarła. Starsi ludzie opowiadają także, że do dzisiaj, gdy rzeka wzbierze, można czasem usłyszeć nocą płacz nieszczęśliwej matki. Jej spływające po kamieniach mleko skamieniało. Dlatego też w przeszłości zdarzało się, iż okoliczne kobiety, które miały kłopoty z pokarmem dla dziecka, przychodziły na most, odrywały kawałki granitu, a potem gotowały je i piły tak przygotowany wywar, wierząc, iż w ten sposób będą miały mleko w piersiach. Stąd też wzięła się nazwa mostu - kadyna to po prostu młoda kobieta.
Ta okrutna i ponura legenda jest bardzo typowa dla całych niemal Bałkanów - podobne opowieści o kobiecie zamurowanej w fundamentach różnych budowli mają w swym folklorze zarówno Bułgarzy, jak też Rumuni, Grecy i Albańczycy. W samej zaś Bułgarii znajdziemy kilka miejsc, z którymi wiąże się tego typu opowieść. Legenda była także przedmiotem wielu literackich opracowań, tematem wielu pieśni ludowych i opowieści snutych podczas długich zimowych wieczorów.
Ludzie
Kolio Ficzeto, właściwie Nikoła Ficzew, bułgarski budowniczy, architekt i rzeźbiarz. Był postacią na tyle niezwykłą, iż do dzisiaj snuje się opowieści o czynach i dziełach, którymi rozsławił swe imię.
Opowiada się na przykład, ze gdy zbudował jeden z mostów, jeszcze w czasach panowania tureckiego, ktoś wyraził wątpliwość, czy most wytrzyma obciążenie. Wówczas Kolio wszedł pod arkady mostu i stanął pod nim. W ten sposób własnym życiem gwarantował bezpieczeństwo wszystkich, którzy weszli na most.
Mistrz Kolio urodził się w 1800 roku w Drianowie, niewielkim, ale pięknym miasteczku podbałkańskim. Mało Kolio już w wieku 10 lat zaczął terminować u drianowskich majstrów, którzy słynęli ze swego rzemiosła w całej Bułgarii. Oni to nauczyli go murarki, kamieniarstwa i snycerki, a więc pracy z najbardziej typowymi materiałami budowlanymi bułgarskiego odrodzenia narodowego: cegłą, kamieniem i drewnem. Dzięki znakomitym murarzom z Bracigowa, którzy w swoim rzemiośle nie mieli sobie równych na całych Bałkanach, Kolio poznał tajniki budowania cerkwi, dzwonnic i mostów, nabył też umiejętności perfekcyjnego wykorzystania warunków terenowych dla podkreślenia walorów budowli. Mistrzowie bracigowscy nauczyli Kolia Ficzeto budowania najbardziej typowych w Bułgarii rodzajów cerkwi: dużej trójnawowej pseudobazyliki i cerkwi kopułowej (przy czym sam mistrz zdecydowanie preferował tę ostatnią). Dwie najpiękniejsze cerkwie kopułowe wzniesione przez Kolia stworzyły w Bułgarii swoisty kanon świątyni, który później inni budowniczowie powielali w wielu wariantach.
Owe najpiękniejsze świątynie to: cerkiew św. Trójcy w Swisztowie (1865-67) oraz cerkiew św. Konstantyna i Heleny w Wielkim Tyrnowie (1872-73).
Mistrz Kolio odcisnął swą osobowość na całej epoce odrodzenia narodowego. Wznoszone przez niego budowle po dziś dzień są prawdziwą ozdobą nie tylko dużych miast, ale także wiosek i osiedli. Najpiękniejszymi przykładami jego dzieł są m.in. Dom z małpką (1849) w Wielkim Tyrnowie, przepiękny drewniany dom Ikonomowa w Drianowie (1859) oraz Konak w Wielkim Tyrnowie (1872-75).
Oprócz domów Kolio podejmował się także prac o wiele bardziej prestiżowych, np. Budowy mostów. Słynny jest jego kryty most na rzece Osym w Łoweczu. Natomiast zdobiony most na Jantrze, w pobliżu miejscowości Biała, uważany jest za najpiękniejszy kamienny most w dziejach architektury bułgarskiej. Podróżnik niemiecki, pisarz i archeolog, Feliks Kanitz, zwiedzając Bałkany w połowie XIX wieku, napisał o Koliu, gdy ten ukończył budować tenże most: “I ten skromny człowiek w szarawarach i wojłokowej kamizelce nie wie, że zbudowany przez niego most w Białej jest największą budowlą hydrologiczną na całych Bałkanach, nie licząc Stambułu”.
Opowiada się, iż dewizą życia wielkiego architekta było zdanie skierowane do młodych budowniczych: “Budujcie tak, by to, co powstało, pozostało przez wieki, budujcie nie tylko dla pieniędzy, ale także dla sławy i chwały budowniczego.”
Kolio Ficzeto zmarł w 1881 roku w Wielkim Tyrnowie. Tam też znajduje się jego grób.
Bardzo interesujące muzeum poświęcone życiu i dziełu budowniczego znajduje się w Drianowie.